wtorek, 16 listopada 2010

NOWE MEDIA- NOWE ZJAWISKA ( czyli: live stream 24/7 on the USA road's via trucker eyes )

[ od kilku dni prowadzę badania antropologiczne w przestrzeni internetowej (wg. podziału ze względu na podstawowe jednostki analizy)
jest to obserwacja niejawna i ukryta (- shadowing )
a niniejszy post jest jedynie nakreśleniem niewątpliwie ciekawego i kontrowersyjnego zjawiska w sieci na miarę Web 2.0  ]
__________________________________________________________


W internecie można już znaleźć prawie wszystko.
Wirtualna przestrzeń jest doskonałym miejscem na snucie swojej historii, zdawania relacji z życia codziennego. Sposób na autopromocję? Metoda na zawiązanie nowych znajomości, przyjaźni? Czy perwersyjny ekshibicjonizm z podtekstem?
Tym, czego ludzie szukają w internecie nie jest jedynie informacja, ale dostęp do stałych relacji z dużą liczbą osób. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że wspólnoty wirtualne są raczej miejscem odradzania się więzi społecznych aniżeli formą ich eliminacji. Życie w ponowoczesnej kulturze daje przyzwolenie na szukanie nowych dróg i środków do komunikacji międzyludzkiej.

Rozrasta się nowe zjawisko- priv live stream- prywatny kanał telewizyjny w internecie. Każdy może być producentem i  moderatorem swojej telewizji. Generować treści. Nadawać  on line z Koziej Wólki, z Nowego Orleanu z osobistego klopa...Wystarczy się zarejestrować na odpowiednim portalu, by po chwili być już on air...

Nie interesuje mnie telewizja gimnazjalisty, który uczy się grać na saksofonie, ani kanał emerytowanego popularyzatora nauki. Nie interesują mnie regionalne kanały zdziwaczałych hipisów. Interesuje mnie: TVN Kamisado- Taka Vizja Nasza.


Live stream from USA
Kanał nadaje praktycznie 24/7, z małymi przerwami technicznymi na jednym z największych serwisów tego typu: justin.tv. Jest to wirtualne amerykańsko- polskie kino drogi, albowiem autor (-Polak) jest kierowcą trucka. Transmisja jest nadawana na żywo z aktualnych dróg/ bezdroży USA dzięki pięciu kamerom zamieszczonym w samochodzie, lub poprzez jedną kamerę ( jeśli kierowca nie jest w drodze)- umieszczoną najczęściej w kuchni.

Taka interaktywność sprawia, że jednym kliknięciem myszki  przenosimy się w rzeczywistość osoby obserwowanej i uczestniczymy (czynnie- chat, biernie- ukryta obserwacja) w codziennym życiu jednostki. Z czasem przyzwyczajamy się (-współuzależniamy ?) do tego typu relacji- widza, czynnego obserwatora posługującego się nowoczesnymi technikami komunikacji (-chat on line z osobą obserwowaną).

Live stream daje nam możliwość bycia TU i TERAZ na różnych kontynentach, w różnych kulturach i przestrzeniach w czasie realnym. Nie jest to telewizyjna (- w domyśle: stylizowana) rzeczywistość, lecz realne współistnienie z osobą obserwowaną i ten czynnik sprawia zapewne, że rodzaj takiej komunikacji ma potencjalnie olbrzymie szanse do hiper-ewolucji.
  

Kamisado  
Autor kanału o sobie pisze tak:

" Jestem Kamil "kamisado" kierowca wielkiej 18-kołowej ciężarówki w USA. Mój truck to Peterbilt 387. Nazywam go pieszczotliwie pszczołą. Ma 550 koni i skrzynie 13 biegową.Pragnę pokazać ludziom jak wygląda życie kierowcy w Stanach. Zapraszam do chatu ze mną."

 oficjalna strona kierowcy- trucker eyes

 I tak- jesteśmy uczestnikami życia przeciętnego polskiego emigranta w Stanach Zjednoczonych. Ma 30 lat, mieszka w swoim samochodzie i żyje w drodze ( amerykański sen: live on the road). Jeśli akurat nie ma zlecenia- pomieszkuje u przyjaciół...
Nic ciekawego? Błąd!
Okazuje się coraz większa liczba osób chce śledzić codzienny dzień Kamisado (- świadczy o tym liczba obserwatorów i dziennych wyświetleń kanału). Biorą udział w chacie znajdującym się na stronie kanału, linkują do innych...

Na czym polega taki fenomen, gdzie osoba prywatna, anonimowa staje się z dnia na dzień osobą publiczną dla pewnych grup społecznych (-tu: społeczności internetowej): 

1- przełamanie kodu prywatności, chęć bycia obserwowanym wiąże się z gloryfikacją prywatnego, zwyczajnego  życia;
2- pokazanie autentycznych zachowań w codzienności przeciętnego człowieka sprawia, że obserwatorzy porównują, odnajdują cechy wspólne i przywiązują się do osoby obserwowanej;
3- ludzka ciekawość typu: co zje? jakiej muzyki będzie słuchać? dokąd pojedzie? sprzyja sytuacji obopólnej akceptacji i ciągłego bycia on line.

Kamisado to barwna postać-  jest nie tylko kierowcą wielkiej ciężarówki i podróżuje po Stanach, to typ show mana lubiącego często i w zaskakujących momentach tańczyć (-tańczył kiedyś zawodowo), słucha Eminema, Kazika  i ma wiele do powiedzenia o czym świadczy projekt, który sam stworzył.

Internet to przecież obszar wolności słowa, wolności gospodarczej i wolności czasowo- przestrzennej. Każdy może mówić i pokazywać to, na co ma ochotę (patrz: You Tube Channels) .A to, że jeszcze jeden polski emigrant próbuje wybić się na taki a nie inny sposób poza szarą codzienność; świadczy niewątpliwie o tym, że wrósł w społeczeństwo w którym egzystuje. W USA nie jest ważne  co o tobie mówią, ale to, żeby dobrze się sprzedać. Wszystko właściwie jest towarem: poglądy, religia czy relacje międzyludzkie.


Chat
Na kanale znajduje się tzw: open chat, gdzie każdy po zalogowaniu może zadawać pytania bohaterom na wizji (-wszystko jest w trybie on line). Spotykają się tu znajomi i sympatycy kanału, prowadzą rozmowy między sobą po polsku i po angielsku z różnych części świata.

Uczestnicy chatu biorą czynny udział w życiu Kamisado: 
- " Kamil zakręć colę, bo się wygazuje."
- " Co pieczecie w piekarniku, bo jest włączony?" (-okazało się, że ktoś zapomniał go wyłączyć)
- " Popraw mikrofon, bo cie słabo słyszymy".......

Jest to idealne miejsce do wymiany wszelakich poglądów pomiędzy uczestnikami z których część pracuje w podobnym zawodzie: począwszy od pogody, stanu niepoczytalności umysłowej prezydenta RP a kończąc na cennych uwagach w kwestii "minutówek" (-panien dorabiających na poboczach dróg). Użyteczne uwagi, ciekawe riposty, chamstwo i głupota- oto przestrzeń chatu.

Taki chat pełni też jeszcze jedną funkcję społeczną- znosi bariery, uprzedzenia, daje możliwość swobodnej wypowiedzi, co w życiu realnym nie zawsze jest możliwe. Na chacie rodzą się nowe zjawiska społeczne, kreuje się nowy typ kultury z własną ontologią i nowym sposobem werbalnej/ wirtualnej komunikacji.


W przypadku transmisji live stream chat kreuje rzeczywistość na wizji. Kamisado odpowiada na bieżąco (-jeśli ma ochotę) na zadawane mu pytania, prowadzi dialog ze swoimi obserwatorami, co niewątpliwie wpływa na umacnianie tego typu więzi dla społeczeństwa wirtualnego. 
Z drugiej strony jest też przyczyną pogłębiającego się stresu, który pochodzi z konieczności bycia na bieżąco z bohaterem na wizji: co odpowiedział? gdzie dojechał? gdzie się zatrzymał? Zmusza to do przyswajania zbyt dużej liczby danych, co prowadzi do sytuacji nazywanej " niepokojem informacyjnym" ...

Cóż, rozwój społeczeństwa informacyjnego jest niewątpliwie zjawiskiem spektakularnym i złożonym.




_______________________________________________________________________________
_______________________________________________________________________________
* Kamisado w danej chwili znajduje się w okolicach Las Vegas, w drodze z Chicago do LA:
                                                                     
N 35°11'56.88''
W 114°4'0.36''
_______________________________________________________________________________
_______________________________________________________________________________

Gdzie schodzą się zaprzyjaźnione drogi,
    tam cały świat wygląda na moment jak ojczyzna

  czyli live stream TVN Kamisado:


kanał dostępny na portalu WASZA POLSKA TV

sobota, 13 listopada 2010

INSPIRED BOOKS ONLY- supermarket kultury

 SUPERMARKET KULTURY- Gordon Mathews





















Jedna z kultowych pozycji dla każdego antropologa. Choć wydana przed pięciu laty, to wciąż aktualna. A może jeszcze bardziej niż wówczas?

Dla mnie- genialna pozycja traktująca o tożsamości kulturowej.
W erze McŚwiata wielu ludzi ma problemy z określeniem poczucia swojej tożsamości. Błędne jest myślenie, że Francuzi mają swoją francuską kulturę, Japończycy - japońską a Amerykanie - amerykańską... Choć wielu z nas utożsamia się ze swoją kulturą narodową, to jednak wybieramy ogólnodostępne towary w hipermarkecie kultury. Mathews w przedmowie pisze:

" Możesz jeść na śniadanie muesli z rodzynkami, warzywa curry na obiad, a sashimi na kolację; możesz słuchać opery, jazzu, reggae lub juju; możesz zostać chrześcijaninem, ateistą, buddystą, albo wyznawcą sufizmu"

Globalna kultura daje nam deficytowe towary globalnej tożsamości. I już nie możemy być pewni, co w świecie uważane jest za japońskie, amerykańskie i chińskie. Albowiem autor skupił się właśnie na tych trzech społeczeństwach: mieszkańcach zapośredniczonego przez media świata, mieszkańcach współczesnego i tego, który zmienia się w supermarket kultury.

Z każdej strony tej lektury słychać subtelny szept: Kim właściwie w takim świecie jesteśmy? I nie znajdujemy tu jednoznacznej odpowiedzi... Książka pobudza do refleksji, skłania do zadumy nad dylematami współczesnego człowieka szukającego swojej tożsamości kulturowej. Ważne, żeby mieć ŚWIADOMOŚĆ do jakiej półki w markecie podchodzimy i czego tam szukamy...


CO MOŻNA UZNAĆ ZA JAPOŃSKIE?

Często się słyszy, że Japończycy utracili już właściwie swoją japońską kulturę i tylko imitują ZACHÓD. Dla wielu Japończyków oczywistością w dziedzinie kultury artystycznej jest rock, jazz i Beethoven a nie tradycyjna muzyka japońska. Picasso i Van Gogh a nie- Sesshu i Tessai. Spódnice i garnitury a nie kimono, bardziej dywany niż tatami (podłoga  z maty) itd.Czy to może oznaczać, że japońskość nie istnieje?

Jest o koto, shigin, tradycyjnej kaligrafii. Autor spotyka się z ludźmi urodzonymi w świecie w którym były one oczywistym elementem życia. Jest o młodych artystach, którzy tworząc sztukę współczesną wyruszają na poszukiwania swoich korzeni.
Są i tacy, którzy uważają, że uprawianie sztuki wiąże się z tworzeniem nowego poczucia japońskości na bazie oferty supermarketu kultury. Część z nich twierdzi, że ojczyzna jest im już właściwie niepotrzebna, gdyż cały świat jest dla nich ojczyzną...

CO MOŻNA UZNAĆ ZA AMERYKAŃSKIE?

Liczne orientacje religijne współczesnych stanów Zjednoczonych odzwierciedlają różne definicje tego, czym jest Ameryka. Buddyzm, zen i wszystkie inne drogi wschodnich, religijnych mądrości na dobre zadomowiły się w amerykańskiej rzeczywistości. Także chrześcijańskie obrazki, koszulki, kartki świąteczne i tym podobne gadżety; tworzą spory sektor tamtejszego rynku. Podobnie jak religia chrześcijańska, która stała się wręcz zwykłym towarem.

Mathews przeprowadził ciekawe badania na grupie chrześcijan, wierzących w to, że zbawienie osiąga się jedynie dzięki wierze w Chrystusa i chrześcijańskiego Boga. Odpowiedzi respondentów na miarę społeczeństwa amerykańskiego ... dość ciekawe.
Jedna z kobiet mówi:
" Sądzę, że Stany Zjednoczone są fałszywym prorokiem o którym mówi Objawienie. Filmy, muzyka, popkultura- to sieć, która chce mnie opętać. Za tym stoi szatan..."

Okazuje się, że dla dużej liczby mieszkańców ich kraj jest uosobieniem zła i wcale nie wstydzą się do tego przyznawać.

Autor powraca do badań poprzedników z ubiegłej dekady. Wyciąga ciekawe wnioski na temat amerykańskiego buddyzmu. Amerykanie nieświadomie odtwarzają swoją amerykańskość wszędzie, nawet w buddyzmie. Żyjąc iluzją "czystego" Tybetu organizują tam zorganizowane wycieczki przywożąc ZE sobą (i pozostawiając ZA sobą) cały śmietnik amerykańskiej kultury...


CO MOŻNA UZNAĆ ZA CHIŃSKIE?

Jako, że autor książki od 1994r mieszka w Hongkongu, gdzie jest profesorem Uniwersytetu Chińskiego- spora część tego rozdziału została poświęcona rozważaniom o tożsamości kulturowej Hongkońskiej inteligencji [ w 1997r Wielka Brytania przekazała Chinom kontrole polityczna nad Hongkongiem ]. Wielu mieszkańców czuje się bardziej Hongkończykami aniżeli Chińczykami. Mathews zadaje podstawowe pytanie: co znaczy być Chińczykiem w Hongkongu?

Niezwykle ciekawe zjawiska, rodziły  się na jego oczach: akulturacja, asymilacja i wreszcie migracja duchowa. I jedno podstawowe pytanie: Czy dla Hongkongu, będącego częścią supermarketu kultury- ojczyzna stworzona przez państwo może się wydawać wiarygodna?

______________________________________________

Dla mnie- książka niezwykle interesująca i poszerzająca wiedzę o samym sobie. Temat uniwersalny i myślę, że każdy znajdzie tu inspirującą  płaszczyznę dla siebie.
Oddaję głos autorowi:

" Czy kultury istnieją rzeczywiście jako odrębne, czyste całości, których należy bronić? Czy przemieszanie, fałszerstwo, zanieczyszczenie, groch z kapustą- nie są istotą idei nowoczesności?
Czy idea czystych kultur , wymagających natychmiastowej ochrony przed obcymi zanieczyszczeniami- nie prowadzi nas w sposób nieunikniony ku apartheidowi, czystkom etnicznym i komorom gazowym ?"

Niepokojąco ciekawa lektura...
Niekoniecznie przed snem, ale na pewno w życiu codziennym- pomocna; pomaga szerzej spojrzeć na globalną kulturę i pokazuje wszystkie zakamarki tego supermarketu.
Polecam!

poniedziałek, 8 listopada 2010

A PICTURE IS WORTH A THOUSAND WORDS...

wiecie, pisać mi się nie chce
obrazy też wiele mówią:

 
 from: http://beautiful.tumblr.com/

K. ma dziś urodziny
Ptysiek się popisał
matka wykazała
a teraz- leniwy transssss.......
 

piątek, 5 listopada 2010

DLA URODY...




dziś będzie typowo babski temat :)

nie miałam ostatnio czasu, żeby coś TU sensownego napisać (-trwają prace nad nową kolekcją i sesją zdjęciową, którą przy zgrywaniu na PC szlag trafił...)- ale czas na pielęgnację urody zawsze znajduję :)))

zazwyczaj jest to sobota rano (-tak robiła moja mama i mi też tak zostało). Wyganiam moich chłopów  precz, na place zabaw i spacerki dotleniające ;) a sama zakładam podomkę (-niezbędna!), mieszam produkty, gotuję zioła, odcedzam, ubijam...
Takie kobiece rytuały.... (- w domyśle: upiększające!).

ja wiem, że można normalnie, jak każda współczesna kobieta pójść do salonu kosmetycznego, pojechać do spa i się poddać...
ja wiem, że w internecie pełno licytacji n/t  maseczek do włosów, twarzy...
no- ale każdy ma swoje patenty i ulubione maseczki, którym od dawna jest wierny. No; tradycjonalistka- naturalistka jestem :)


za przepisy, którymi z Wami chcę się podzielić- ręczę głową!
żadnych nietypowych skórnych objawów na pewno nie dostaniecie, włosy nie wypadną  a wręcz przeciwnie- będziecie miło zaskoczone, że coś takiego w ogóle zadziała!

Peeling kawowy do ciała
podstawa. Duży słój tej mieszanki zawsze u mnie w łazience stoi:
- świeżo zaparzona kawa, kilka dzbanuszków  (-po 10 min odcedzić i fusy wrzucić do słoja)
- dużo cukru (nawet tak z 1/2 kilo)
- cynamon, imbir (kilka łyżeczek)
- miód (sporo!)
- 1 wyciśnięta cytryna
- oliwa z oliwek

celowo nie podaję proporcji, bo wszystko zależy od pojemności słoja. Dosypywać wszystko w słusznych ilościach, tak, aby powstała baaardzo gęsta papka.Trzymać w szczelnie zamkniętym słoju. Peeling stosować 1-2 razy w tygodniu (REWELACYJNIE działa na skórę brzucha i pośladki!)
Przyrzekam- skórka jak u niemowlęcia. Tylko z sercem masować proszę :)))


Twarz
peelingu kawowego nie stosuje się na twarz-ma za silne działanie!
do oczyszczenia twarzy:
1- peeling cukrowy
- dużo cukru,
- oliwa z oliwek,
- łyżeczka sody kuchennej

proporcje-jak do małego słoiczka. Soda wspaniale oczyszcza pory, cukier +oliwa złuszczają naskórek. Stosować tylko raz w tygodniu.

2- przemyć twarz świeżo zaparzonym i ciepłym rumiankiem (-rumiankiem codziennie przemywam twarz. Tonik, mleczko- tylko wieczorem :)

3- maseczka
a- z awokado- utrzeć miąsz z jogurtem naturalnym+ sok z jednej cytryny. Trzymać 20 minut. Cudnie odżywia.
b- z bananem- pół banana + 2 łyżki tłustego twarogu (- jak ktoś nie ma, może być jogurt naturalny) + łyżka oliwy + pół wyciśniętej cytryny. Cudnie nawilża i przywraca blask cerze. Po 20 minutach zmyć.

Włosy
trzeba systematycznie włosy oczyszczać, bo szampon nie zmywa dokładnie resztek pianek i lakierów!

1- oczyszczenie- łyżeczkę sody kuchennej wymieszać z szamponem w dłoni, natrzeć włosy i trzymać 10 minut pod przykryciem
2- maseczka odżywcza- uniwersalna, do każdego rodzaju włosów: żółtko + kilka kropel oliwy z oliwek- wymieszać jak na kogel-mogel. Trzymać pod przykryciem ok 30 min.
3-do włosów puszystych i kręconych- (czyli takie, jak ja mam- byłam mile zaskoczona działaniem) ubić na sztywno pianę z białek i zmieszać z małą szklanką jogurtu naturalnego. Spłukać po 30 minutach.


i bardzo ważne:
po oczyszczeniu sodą, i po spłukaniu maseczki- włosy należy jeszcze raz opłukać w wywarze ziołowym. W ogóle, płukanki ziołowe można nawet kilka razy w tygodniu stosować. Mają NIESAMOWITE działanie przede wszystkim na strukturę włosa. Ja robię tak:
- 1 garść suszonego skrzypu
- 2 garści suszonej pokrzywy
- 1 garść kory dębowej (do jasnych włosów- rumianek)
( jak ktoś ma włosy przetłuszczające dodać jeszcze garść suszonej mięty)

gotuję 15-20 min na malutkim ogniu pod przykryciem. Odcedzić i spłukać tym wywarem włosy- POLECAM!


__________________________________________
__________________________________________

to taka podstawa...
raz w tygodniu stosuję też te wszystkie firmowe maseczki liftingujące- ale tylko na noc.
bo ich przyrządzanie i nakładanie to już żaden rytuał...


p.s.
jutro K. jedzie rano gwizdać mecz do Belfastu; więc zabiegi upiększające przeniesione na dzisiejszy wieczór.
Idę nastawić zioła :)