środa, 18 sierpnia 2010

A NA NASZYCH WSIACH KOLOROWO- czyli o wiejskich społecznościach alternatywnych w Polsce

temat tak bliski mojej duszy, że nie mogę go już dużej ukrywać
dobrze wiedzieć, że ONI tam są...

 

Zjawisko zaczęto zauważać pod koniec lat 70-tych, kiedy to wybrane jednostki z miast zaczęły z pełną świadomością przenosić się na wieś, by tam żyć, tworzyć, pracować i przeżywać wszystkie cztery pory roku...
W roku 1998 powołano do życia nową na polskim gruncie organizację o nazwie Wiejskie Alternatywne Społeczności (WAS). „W swoim zamierzeniu WAS łączyć ma najczęściej ludzi z miasta, którzy osiedlili się na wsi, szukając w praktyce bardziej ludzkiego sposobu na życie niż ten proponowany w mieście”  Programowym założeniem uczyniono ideę, wedle której ludzie przenoszący się na wieś mogą stać się istotnymi partnerami w procesie przekształcania polskiej wsi i tworzenia w jej ramach silnych społeczności lokalnych
Największe skupiska  tego typu społeczności to:
- Sudety
- pogranicze Gór Izerskich
- okolice Lublina 
- Roztocze
- Góry Świętokrzyskie i ich okolice
- pojedyncze rodziny- Mazury i Bieszczady

Początkowo była to migracja nielicznych jednostek szukających spokoju, harmonii z naturą i odosobnienia. Często towarzyszyło temu rozczarowanie sytuacją społeczno- polityczną. Z czasem zjawisko to zaczęło nabierać charakteru zmasowanego w sensie: globalnego trendu powrotu do korzeni i prób odnajdywania własnej tradycji kulturowej.
Polska sieć WAS to lokalna odmiana ogólnoświatowego ruchu GEN (Global Eco-Village Network).
Za priorytet w jej działaniu uznano wprowadzenie w życie koncepcji zrównoważonego rozwoju oraz znalezienie kierunku harmonijnych przemian, które pozwolą przetrwać tak światu jak i zamieszkującym go ludziom.


Alternatywne społeczności lokalne są szansą dla dzikiej przyrody i dla nas wszystkich. Potrzebują naszej pomocy tak jak dzika przyroda i odchodząca w zapomnienie tradycja lokalna.

Mówi Słoma, muzyk, twórca bębnów, animator lokalny, zwolennik ekologicznego stylu życia:
- Przecież tradycyjna struktura wiejska umiera. Kiedy ci starzy ludzie odejdą to ich kultura nie będzie kontynuowana. Alternatywne społeczności dają szansę przetrwania starym zawodom, które mogą się okazać bardzo przydatne, kiedy wskutek zapaści cywilizacji technicznej zabraknie na przykład prądu, ale przede wszystkim są fundamentem kultury.

Mówi Stach mieszkający na Roztoczu u bram Parku Narodowego, kiedyś pracownik naukowy w dużym mieście, teraz- mieszkaniec wsi :
- Mówię do Was ja, Obwąchiwacz Ziemi i Włóczydło Polne: 
Dbajcie i szanujcie swoje małe miejsca. Po trzykroć opłaci się szanować to, co pozostawili babcie, dziadkowie, pradziadowie; to, co pozostawiła przyroda - prastare drzewa. 
Tych miejsc trzeba strzec jak oka w głowie, to są cenne perły i jeszcze ich jest trochę w Polsce, w każdej krainie, a każda kraina jest inna, a zbiór tych krain sprawia, że mamy rozmaitą. wielobarwną Polskę, i tej rozmaitej; wielobarwnej Polski Wam życzę. 



Klinika Lalek i kultowa dla alternatywnych społeczności- wieś Wolimierz


Aleksandra Żabińska- działaczka kulturalna, animatorka życia społecznego, mieszkanka miejscowości Krutyń na Mazurach



dzbany Ewy Skowerskiej – Kosmalskiej, mieszkanki maleńkiej wioski Kapkazy w Górach Świętokrzyskich
 

Ewa i jej mąż- założyciele Szkoły Wrażliwości


warsztaty rzeźbiarskie w Galerii Izerskiej













warsztaty Laboratorium Pieśni w Gardzienicach


Ośrodek Praktyk Teatralnych Gardzienice

 
warsztaty, Stowarzyszenie Ekologiczne "Dla Ziemi", lubelskie











Styl życia wybierany przez Wiejskie Społeczności Alternatywne zmienia obraz współczesnej wsi polskiej. Przestaje ona być skansenem. Taka przestrzeń kształtuje innego człowieka; który umie spędzać swój wolny czas, wie jak organizować swoje najbliższe otoczenie i jak świadomie współżyć z siłami przyrody.

Życie na wsi to nieustanna, ciężka praca i krótki odpoczynek. Społeczności Alternatywne próbują odsłaniać inne możliwości na spędzania wolnego czasu dla mieszkańców wsi. Odbywają się różnego rodzaju szkolenia, warsztaty, konferencje. Przyjeżdżają teatry. Powstają Wiejskie Teatry. Organizowane są akcje ekologiczne. Powstają eko-wioski...

Wieś przestaje być wytwórnią Chrystusów Frasobliwych z których mało kto pamięta "Ojcze Nasz..." a staje się przestrzenią działań artystycznych przynoszących inspirację, zabawę, integrację i chwilowe oderwanie od szarej, codziennej rzeczywistości.



p.s.
wiedza akademicka została zweryfikowana z rzeczywistością,
żal, że tyle ciekawych wydarzeń i galerii osobowości może nie ujrzeć nigdy światła dziennego.
nieliczne publikacje i pojedyncze artykuły na ten temat stwarzają duże zapotrzebowanie na tego typu informacje.
a może o to chodzi? wszak to społeczności alternatywne...

p.s. II
zdaję sobie sprawę, że informacje podane przeze mnie są szczątkowe i z tego tytułu mogą też być mało obiektywne, bo nie piszę o odwiecznym konflikcie Wolimierza, trudnościach finansowych Gardzienic itd. itp.
nie jest to moim celem.
zrobić szkic zjawiska- a kto chce niech doczyta i wnika w struktury alternatywnego sposobu na wiejskie życie.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

MÓJ KAMIEŃ MOCY- AGAT



od bardzo dawna mam ten wisiorek
a dopiero od kilku dni wiem, że to oficjalnie winien być mój amulet...

- to Agat ze Szklarskiej Poręby, który jest czasem tak nieziemsko gorący (zazwyczaj jak mam jakąś infekcję, chorobę, stres), że nie mogę go nosić na szyi. Nie zmienia kolorów tak jak Topaz mojej siostry, ale zmienia czasem... kształt. Przysięgam!

to amulet chroniący zdrowie i życie
- chyba dlatego podświadomość kazała mi go założyć do porodu :)

jednoczy ducha z ciałem
mój ukochany.





niedziela, 15 sierpnia 2010

MAGICZNA MOC KAMIENI


 



zainspirowana wizytą u Sarmatix zaczęłam dokładnie przyglądać się moim kamieniom...

dużo mam kamieni, niekoniecznie szlachetnych
zazwyczaj jak idę górską drogą czy polną ścieżką-  różne kamienie się do mnie "przyklejają"
niektórych nie jestem w stanie się pozbyć- zawsze jak wyrzucę, to potem, za kilka dni znowu pojawi się na mojej drodze
przypadek? przeznaczenie?
- litoterapia.

od dwóch dni siedzę i czytam i porównuję. Ileż historii się już wyjaśniło! I jaka uboga była dotychczas moja wiedza o kamieniach! O ziołach i drzewach mogę gadać godzinami.
A kamienie skrywają przecież tyle tajemnic i dysponują potężną energią...



znalazłam Swój Kamień Mocy
i wcale się nie zdziwiłam, gdyż od dawna mi towarzyszył!
teraz już wiem, że muszę o niego bardziej dbać (...)

____________________________________________
___________________________________________________________

Starożytni uważali, że kamienie mają niezwykły wpływ na ludzi.

Wróżbici i szamani używali ich do wyjaśniania sekretów przyszłych wydarzeń.
Tajemnicza  moc tkwiąca w kamieniach sprawia, że i dziś używa się ich do różnych  celów: jako talizmanów, których moc ma chronić i wspierać ich  właściciela, czy środków wspomagających leczenie.

Barwa oraz charakterystyczna wibracja kamieni mogą wzmocnić korzystną  energię ich właściciela. Podparte odpowiednią wibracją liczb, mogą  działać jeszcze silniej.
Teraz sprawdź, jaka liczba reprezentuje Ciebie.  
W tym celu dodaj wszystkie cyfry własnej daty urodzenia. Np. jeśli  urodziłaś/eś się:
14.05.1967
1+4+5+1+9+6+7 = 3+3 = 6 - to jesteś Szóstką

Najodpowiedniejszymi kamieniami są: 
Dla Jedynki - koral
Niezależnie od odmiany kolorystycznej tego kamienia, będzie on wnosić  więcej harmonii w Twoje życie, pomoże też uspokoić Twój organizm. Aby  wzmocnić jego działanie, noś go na nagiej skórze.

Dla Dwójki - kamień księżycowy
Wzmacnia siły obronne organizmu oraz skłania ku rozwojowi duchowemu.  Niekiedy przynosi harmonię i spokój w życiu oraz pomaga utrzymać to, co  dla jego właściciela jest najbliższe i najdroższe. Powinno się ten  kamień nosić blisko ciała, np. jako bransoletkę.

Dla Trójki - ametyst
Kamień ten ma właściwości kojące nerwy i uzdrawiające ducha. Sprzyja  koncentracji, poznawaniu własnych słabości oraz, co najważniejsze, ich  pokonywaniu. Ametysty najlepiej jest nosić na ubraniu.

Dla Czwórki - szmaragd
Jego wibracja dodaje mądrości życiowej, obdarza duchową harmonią i spokojem. Najlepiej nosić go bezpośrednio na skórze.

Dla Piątki - jaspis
Jego moc dodaje wiary, ale też pomaga ugruntować zdobytą już mądrość i  wiedzę. Obdarza także umiejętnością słuchania innych, co szczególnie  Piątkom bardzo się przyda.

Dla Szóstki - agat
Jest on pomocny szczególnie podczas medytacji, gdyż pomaga zrozumieć  wiele spraw duchowych. Wspaniale jednoczy ducha z ciałem. Agat powinno  się nosić blisko skóry.

Dla Siódemki - lazuryt
Powinno się go nosić jako naszyjnik lub tuż przy sercu. Jego moc pozwala  wyrównać poziom energii w ciele, może też wspomóc rozwój duchowy -  szczególnie osób, które są wyczulone na wpływy astralne.

Dla Ósemki - topaz
Jest to kamień obdarzający siłą zarówno ciało, jak i umysł. Pozwala  przezwyciężyć wszelkie trudności spowodowane nieporozumieniami z  otoczeniem. Nosić ten kamień powinno się zawsze blisko siebie.

Dla Dziewiątki - diament
Jego wpływ na daną osobę zależy od charakterystycznych jej właściwości -  może zarówno wywołać zakłócenia, jak i przywrócić harmonię. Diament ma  niezwykłą moc wspomagania człowieka w dostrajaniu się do wyższych  wibracji. Nosi się go na nagiej skórze.
  
p.s.
wrzucam kilka książek na temat litoterapi do mojej spiżarni
magia kamieni szlachetnych jest naprawdę wciągająca! miłej lektury zainteresowanym :)

p.s. II
jeśli ktoś nie ma konta, pisać na maila- mogę wysłać interesujące go e-booki.


piątek, 13 sierpnia 2010

NOCNE ŁZY


wczorajszej nocy trwał cudowny spektakl na niebie
raz na jakiś czas pojawia się taki deszcz meteorytów
nocą można było obserwować  Łzy św. Laurentego-

Nazwa tego roju meteorów- PERSEIDY-  związana jest z miejscem, do którego prowadzą ich ślady – do jednego punktu leżącego w gwiazdozbiorze Perseusza. Rój Perseidów nazywany bywa także Łzami św. Laurentego. Związane jest to z przypadającą 10 sierpnia rocznicą jego męczeńskiej śmierci (256 r. n.e.). W Polsce Perseidy określa się mianem „łez świętego Wawrzyńca”, ponieważ ich kulminacja przypada właśnie w czasie jego święta tego patrona. 
  

siedziałam na tarasie razem z K.czerwonym winem i nocną audycją "Trójką pod księżycem"- Sosnowskiego

kosmiczna muzyka wszechświata

szkoda, że niebo w okolicach 1.00 zachmurzyło się...

czwartek, 12 sierpnia 2010

INSPIRED BOOKS ONLY- Cudotwórcy Kapłani Hochsztaplerzy

" Cudotwórcy Kapłani Hochsztaplerzy" - Olgierd Budrewicz



















Wspaniała książka . Zrodzona z wielkiej pasji do podróżowania i odkrywania tego, co zapomniane.
Niezwykle wartościowy zbiór reportaży z Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej jednego z największych polskich podróżników, wciąż niestety pozostającego w cieniu swojego przyjaciela Ryśka Kapuścińskiego...

Tym razem Budrewicz zajął się badaniem wierzeń religijnych, ceremonii i misjonarzy. Pisze o sprawach związanych z kwestiami życia i śmierci, z przepędzaniem chorób i o zaklęciach rzucanych na nieznane zjawiska przyrodnicze pośród plemiennych  ludów z pogranicza świata współczesnego.

 Pomimo ogromnej rozmaitości sposobów poszukiwania Boga, istnieje uderzająca zbieżność w dążeniu człowieka do prawdy i szczęścia (...) Nigdzie na kartach tej książki nie próbowałem żartów z ludzkiej wiary. Jeżeli nie liczyć odrobiny przymrużenia oka w traktowaniu niektórych kapłanów i obrzędów.- pisze autor.

Cudotwórcy spod ciemnej gwiazdy
Do Bombaju trafił kilka dni po przewidywanym końcu świata i astrologowie mieli nieco mniej roboty.
Mimo to, Budrewicz odnajduje jednego z najsławniejszych tamtejszych astrologów i z zamiarem przedstawienia siebie jako innej osoby udaje się do gabinetu mistrza wiedzy tajemnej...
(...)
Tamtejszy "przemysł wróżbiarski" jest prawdziwym arcydziełem pomysłowości.

Można nie mieć domowego lekarza a nawet adwokata, jednakże bez osobistego astrologa w ogóle nie sposób żyć!

Kapłani na wyjeździe
Czyli misjonarze. Ojciec Cyryl z Maria Laach czy Ojciec Innocenty- wybitne umysły, które nie tolerują kapliczek i pomników. Na stemplach pocztowych do Innocentego widnieje: " Prof. Dr Dr Dr h. c. J. M. Bocheński". Tak imponujące, że aż śmieszne!

Ojciec Cyryl- teolog, pasjonat medycyny tybetańskiej ubolewa, że wspaniałą, dalekowschodnią medycynę zbija dziś chemia:
- Lekarz medycyny tybetańskiej musi dysponować wyczulonym dotykiem, smakiem i węchem: potrafi ocenić, czy komuś brakuje słodyczy, goryczy, czy soli i aplikuje je w postaci ziół lub miodu. (...) Nie, ja nie zażywam żadnych chemicznych leków, leczę się sam...W klasztorach tybetańskich dwanaście lat trwa kurs medycyny...

Bogaci hochsztaplerzy
Jest nim na pewno pan Dominique Webb. Który zgodnie z obowiązującą modą na jasnowidzenie i telepatię tworzy swoje niezapomniane ( a dla niektórych wręcz namacalne)- " parapsychologiczne show".
Nasz autor nie odmówił sobie tej rozrywki i podczas Światowego Festiwalu Magii i usiadł pośród widowni...
Tak zaczyna się ten reportaż:
...Nagle straszliwy wrzask:
- Prąd elektryczny! - I ostry blask światła.
 Kilka osób spadło z krzeseł. Ktoś dostał drgawek. Dwie dziewczyny zaczynają krzyczeć histerycznie. To była tylko mała próba. Prawdziwy spektakl dopiero się rozpoczyna...

Potem Budrewicz pojechał w górę rzeki Ubangi i spotkał na swojej drodze niezwykłych ludzi, których można by nazwać obłąkanymi szaleńcami, albo fenomenalnymi twórcami...

Naprawdę warto poznać ich historie.
Nie raz aż chce się krzyknąć : Czapki z głów: oto geniusz!

-

niedziela, 8 sierpnia 2010

MÓJ ZEN



1- WIPARITAKARANI- Półświeca

Jest ona asaną  i mudrą.
Wpływa na organizm zarówno jako ćwiczenie gimnastyczne oraz jako uspokajająca i wyciszająca mudra.
Nie jest skomplikowanym ćwiczeniem, nawet ludzie niewygimnastykowani potrafią ją wykonać. Korzystne działanie świecy jest wykorzystywane min: w wyspecjalizowanych spa, bowiem działa ona przeciwzmarszczkowo i regenerująco na cerę. Stara szkoła jogi mówi, że półświecę powinno wykonywać się minimum raz dziennie...
Jest jednym z moich ulubionych ćwiczeń.
Nie będę produkować tu  opisu jej wykonania- wystarczy wbić w Google :)

w połączeniu ze świadomym oddychaniem- przynosi absolutny zen ciała i umysłu.


2. SAHLEP- starożytny napój arabski

Absolutny zen dla podniebienia.
Zazwyczaj pijałam go w cajovnach, dopóki nie znalazłam na indyjskim targu sproszkowanego ziela salep.
Teraz- jestem od niego uzależniona.
Pewnie z powodu cynamonu. Oddam duszę za cynamon!

Przepis
sproszkowane ziele salep
skondensowane mleko (może być w proszku)
cynamon, imbir, wanilia
ciemny cukier, kandyzowana skórka pomarańczowa
w wersji wieczornej- białe wino
 / wersja na 4 osoby /

- rozprowadzić 2 łyżeczki suszonego ziela z wodą, dolać szklankę  mleka i gotować na malutkim ogniu ok 5min. Następnie dodać (ciągle gotując) szczyptę imbiru, łyżeczkę cynamonu,łyżkę wanilii i skórki pomarańczowej (startej na drobnej tarce) i 3 łyżeczki cukru. Pozostawić na 2 minuty na małym ogniu.
Do wersji wieczornej 4 łyżki wina :)

podawać gorące, w miniaturowych filiżaneczkach/szklaneczkach z malutką łyżeczką.
zetrzeć laskę cynamonową i posypać na wierzchu.

spożywać w miłym towarzystwie i przy pięknej muzyce. Rozgrzewa zimową porą.
cudnie smakuje do białej i zielonej herbaty.

... kojący zen...




czwartek, 5 sierpnia 2010

JESTEM ZAWISTNA

jestem zawistna jak jasna cholera
w stosunku do takiej jednej Anki, która za 9 dni będzie jechać samochodem marki zachodniej
z namiotem i śpiworami w bagażniku
w stronę Szczebrzeszyna
tam będzie tańczyć, grać, uczyć się filcowania i nie chcę myśleć czego jeszcze...

rozpoczyna się X Tabor Domu Tańca-



jeszcze kiedyś pewnie napiszę tu czym są Domy Tańca i Tabory
ale nie dziś
zazdrość nie pozwala racjonalnie się wysławiać
   

tymczasem wstawiam zdjęcia z ostatniego Taboru z ich strony....







______________________________________________________________

 zobaczysz za rok! za rok to ja Ci nóżki podepczę na wieczornej potańcówce!

 do zobaczenia :)

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

LEŚNA KOBIETA



jestem leśną kobietą
nie lubię przebywać w sklepach, męczą mnie hałaśliwe odgłosy miasta
K. musi mnie czasem zawieźć do lasu, do swoich, żebym nie zwariowała w codzienności
tylko tam czuje się U Siebie
ja muszę do gór, lasów, granitów, ścieżek
gdzie Matka Ziemia i Ojciec Niebo głaszczą dobrotliwie po głowie

obok pewnych drzew nie umiem przejść obojętnie- muszę się do nich przytulić
klęknąć z szacunku i zachwytu
Ptysiek też tak ma (-nigdy mu Tego nie pokazywałam)
przytula się do tych samych drzew co i ja

odurzający zapach ziół
iść pod górę, wzdłuż strumienia, skrajem lasu
bez mapy, terminów i bez celu
wdychać
patrzeć 
i dziękować

wiem, że przyszłam Z Lasu



p.s.

grzybnia zaczyna już pachnieć